Główny faworyt sezonu 2009/2010 jest także wielkim faworytem obecnego sezonu. Poprzednio nie udało się zdobyć mistrzostwa dlatego teraz zawodnicy są jeszcze bardziej zdeterminowani. Wydaje się, że to drużyna kompletna i gotowa na sukces. Jest lider Michał Lechmański, który notuje świetne statystyki w punktach i zbiórkach, jest Marcin "Druga Opcja" Liberski, jest też i Paweł, który dokłada swoje, ale często najważniejsze jest to na co przeważnie nie zwracamy uwagi, chodzi o zadaniowców, którzy doskonale wywiązują się z powierzonych im zadań. Nie każdy musi rzucać 15 pkt na mecz, lecz każdy może dołożyć cegiełkę do zwycięstw Agromexu. Nie przyjrzałem się dokładnie, ale na pierwszy rzut oka widać, że zespół braci Bulwickich rozdaje mnóstwo asyst, nie tylko podwajany Michał, ale także pozostali gracze dzielą się piłką. Nieraz mówiłem "wow" po kolejnej zespołowej akcji Agromexu (zresztą wystarczy obejrzeć przynajmniej jeden Top 10). Jedyna rzecz, która wydaje się pocieszeniem dla drużyn przeciwnych jest taka, że w tym sezonie Agromex nie jest niedopokonania. Skoro Popławom się udało to czemu nie może udac się komuś innemu. Moim zdaniem ta porażka tylko pomoże im w zdobyciu mistrzostwa. Chyba że Agromex niczego się nie nauczył. Bo przecież każdemu może zdarzyć się gorszy mecz...
2. Ballers
Zaskoczenie? Już nie. Odkąd do drużyny doszedł Jarosław Bartoś Ballersi notują bilans 6-1. Tylko jedna drużyna była w stanie... nie, nie była w stanie zatrzymać Bartosia, ale zatrzymała Ballersów (chodzi oczywiście o Agromex). Jeżeli mówicie, że jeden człowiek nie może wygrać meczu to... cóż... macie rację, nie może. Ale jeśli dochodzi wsparcie pod koszem w postaci Andrzeja Lasoty i Michała Kasztelana, którzy sieją postrach w pomalowanym blokując wszystko co znajdzie się w zasięgu ich rąk, jeśli dołożymy do tego Mateusza "Kontrę" Żmijewskiego, przegląd pola rozgrywających, świetnego obrońcę Grzegorza Kowalskiego i rosnącą chemię w zespole to już powstaje dobra mieszanka, co nie? Niestety gorące głowy "młodych wilków" często powodują straty i rzuty z nieprzygotowanych pozycji, ale z każdym meczem gracze będą zdobywać doświadczenie i prowadzeni przez superstrzelca Jarka Bartosia będą głównym faworytem do finału.
3. Mazurzy
Mistrz z zeszłego sezonu w tym notowaniu na razie na 3 miejscu. Mazurzy póki co nie rzucają na kolana swoją grą, ale wciąż potrafią być groźni za sprawą jednego człowieka. Nie ma on 20pkt na mecz, nie zbiera 10 piłek z tablic, nawet nie zanotował przechwytu. Łukasz Miłoszewski. Nie patrząc na ławkę Mazurów mogę stwierdzić czy jest on na meczu. Wystarczy popatrzeć na grę Mazurów. Taktycznie zyskują bardzo wiele, szukanie różnych rozwiązań w obronie, podpowiadanie co zagrać w ataku, czasami nawet sprytny wpływ na sędziów. Mazurzy to być może nalepsza drużyna jeśli chodzi o technikę i kondycję (2 razy w tygodniu treningi). Warto wspomnieć jeszcze o jednym graczu Mazurów. Maciek Gregajtys, w końcu prawdziwy center. Obwód mają znakomity, wystarczy tylko poukładana gra i Jeziorowcy mogą wygrać z każdym.
4. Team Wyszków
Na tą chwilę wyglądają lepiej od Highflyersów, co potwierdzili w bezpośrednim pojedynku przed świętami. Powinienem jeszcze dodać, że ogólnie wyglądają coraz lepiej. Lokomotywa z Wyszkowa rozpędza się powoli, ale jak już się rozpędzi to czy będzie można ją zatrzymać? Zawodnicy już dobrze rozumieją się na parkiecie, rozgrywają długie akcje i szukają czystych pozycji. Konrad Chrzczonowski "czyści deskę" po obu stronach boiska, a wielkie trio Michał Kordyszewski, Marcin Kordowski i Daniel Szczerba mogą rozbić każdą obronę. Uwaga na nich w playoff!
5. Highflyers
Tu pozwolę sobie na małą prywatę. Robson, what are you doing? Obudź się i zacznij grać
6. Popławy
Jak patrzę na tabelę mam ochotę złapać się za głowę
7. Lider Winnica
Liczyłem, że Lisy z Winnicy wyszarpną więcej zwycięstw w tych rozgrywkach. Wydaje się, że złapali już właściwy rytm, ale jeszcze brakuje trochę szczęścia. Mówią, że drużyna, która się nie wzmacnia, staje się słabsza. Do każdej drużyny doszedł ktoś kto miał poprawić grę w jakimś elemencie bądź załatać jakąś dziurę. Winnica postawiła na zgranie swojej paczki i nie wprowadziła nikogo nowego. Jak sami wspominali stawiają na swoją młodzież, która ciągle się rozwija. Na razie nie przynosi to rezultatów, ale w niedalekiej przyszłości... Główny problem, czyli zbiórki wydaje się już poprawiony za sprawą Roberta Rutkowskiego i Pawła Zaremby, którzy zagrali dopiero w kilku spotkaniach. Może już dzisiaj będą mieli jedno zwycięstwo więcej (mam nadzieję, że jednak nie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz